niedziela, 3 kwietnia 2016

#SOTW - Sewing of the week / Raport szyciowy

< heh, taki fajny hashtag mi wpadł go głowy! >

A tak na poważnie: przez dłuższy czas nie wstawiałam żadnych postów. Nie dlatego, że leniłam się na kanapie oglądając seriale. Chociaż to też robiłam, i to zdecydowanie zbyt często :P Pustki spowodowane było moim trybem szycia - bardzo często zaczynam dany projekt, ale nie kończę od razu, bo przykładowo czekam na przypływ weny, znalezienie idealnego dodatku (np. koronki) albo po prostu coś innego zainteresuje mnie bardziej. Dlatego niektóre moje projekty tworzę nawet, uwaga, półtora roku. Niekoniecznie brawo ja :P Jednak lubię ten sposób, bo bardzo łatwo się nudzę, i praca przy jednej rzeczy na raz wydaje mi się zbyt monotonna. Zaś ograniczenia czasowe (zła matura!) nie pozwalają mi na szycie wszystkiego na raz. Dlatego praktycznie zawsze pracuję nad projektami naprzemiennie. Jednak w ten sposób często nie ma o czym pisać na blogu. Kogo zainteresuje post, że podszyłam połowę rąbka spódnicy? Albo że nabiłam dziurki w gorsecie? Często mój postęp jest tak mały, że zamiast produkować dziesiątki mikro-postów wolę skumulować zdjęcia z etapu produkcji i połączyć je w jeden post. I tu powstaje błędne koło, bo według tego rozumowania na blogu jest czasami bardzo pusto. Dlatego postanowiłam czasami wstawiać posty mówiące o zlepku kostiumowych rzeczy, jakie robiłam. Czasami będzie to postęp w szyciu, czasami pokazywanie nowych bajerów, jakie udało mi się nabyć, albo przedstawianie kilku informacji, które same w sobie są błahostkami, ale jednak wzbogacają wiedzę na temat strojów. Oczywiście, postaram się zachować równowagę między postami "roboczymi" a tymi mówiącymi o konkretnym stroju, i będę powielać zdjęcia z procesu tworzenia, żeby nie zaginęły gdzieś w odchłaniach bloggera.

For a long time I didn't posted anything. But I can't say I was lazy all of that time. Well, I watched a LOT of TV series, but also found time to sew. However, I like to change my sewing objects to avoid boredom. And because of that most of my projects took few weeks to finish, even though I work on them for maybe 2 days. And sometimes I have nothing finished to write about. So I decided to write my weekly recap posts. I'll show my sewing progress, my costume shopping, some interesting facts and more :D Hope you'll like it!


Więc, koniec gadania, a czas na konkrety. Co robiłam w tym tygodniu? Nooo, właściwie nie wiele. Zabrałam się za szycie krynoliny! Ale do skończenia jej daleko... Postanowiłam ręcznie obszyć tunele, bo nie podobał mi się widoczny ścieg maszynowy, a tunel z tkaniny był zbyt długi do "przeciągnięcia" na drugą stronę. Po obszyciu pierwszego, najmniejszego koła (2h...) uświadomiłam sobie swoją głupotę. No i wzięło mnie lenistwo :P Ale skoro jeden zszyłam, pruć nie wypada, więc kolejne 2 czekają na zaszycie...

So, in this week I started my hoop skirt. It's far away from being finished, cause I decide to hand sew the channels for upper bones (grrr). Smallest circle took me 2h, which is a lot of time for such tiny progress. I became quite lazy because of that! But I'm sure I'll finish it within next month.


Fiszbiny wyjęłam z chińskiej krynoliny z aliexpress, która dotarła do mnie jakoś w grudniu. Kosztowała 40zł, więc o wiele mniej niż fiszbiny kupione w krążku. Dodatkowo, udało mi się tak wymierzyć wszystko tak, że jeden "okrąg" z oryginalnej krynoliny został i będę mogła do użyć do usztywniania tyłów w gorsetach. Fiszbiny płaskie sprawdzają się tam o wiele lepiej niż spiralne lub plastikowe. Jestem też zaskoczona jakością - materiał krynoliny był okropny, ale fiszbiny same w sobie są porządne - nie odkształcają się, są starannie oblane i wytrzymałe. Tak wytrzymałe, że mój chłopak męczył się godzinę z ich cięciem. Brrr...

My boning was from aliexpress bridal hoop skirt. It was really cheap for such quality. And I managed to build my hoop skirt from 5 of original hoops. I'll use the 6th one as back boning in my corsets :D

Z daleka czuć poliestrem
Polyester, gross
Kiedy siedziałam tak obrażona na moją krynolinę, zdecydowałam się na coś z pozoru łatwego i przyjemnego - biżuterię do białej sukni regencyjnej (która tak właściwie też jest w fazie przeróbek). Zdecydowałam się na czerwone drewniane koraliki. Na razie powstał naszyjnik i jeden grzebyczek do włosów. Drugi grzebyk jest w fazie produkcji, a jeśli się uda, chciałabym zrobić jeszcze bransoletkę.

When I got mad at my hoop skirt, I started something which I considered fast and easy - regency jewelry made from red wooden beads. So far I made necklace and one comb, I'm planning to make another comb and maybe bracelet.



Miłym zaskoczeniem tego tygodnia było dotarcie paczki z koronką z aliexpress. Nie uwierzycie ile cudów można tam znaleźć! Zapłaciłam 9zł za 3m koronki, otrzymałam ją po niecałym miesiącu i wygląda dokładnie tak, jak na zdjęciach. W sklepach stacjonarnych zdecydowanie nie udałoby mi się znaleźć takiego wzoru w tak małej cenie.

I was surprised by my forgotten aliexpress purchase - white lace for my 1850 dress, which will be inspired by the one that bridesmaid on the painting below. I am lucky to have skirt in exactly same colour. Since now I have all I need for the bodice, I'll probably start it in next few days!


A do czego koronka? No cóż, do transformersa. Tak zaczęłam nazywać moją fioletową suknię. Na początku była to suknia z lat 1900, potem dorobiłam drugą, obfitą spódnicę i przerobiłam pierwszy stanik, dodając bertę i tworząc coś-na-kształt lat 40-50. Drugą wersję założyłam na bal podczas Złotego Popołudnia, a następnie moja przyjaciółka na Bal Szkocki. Obecnie chce suknie rozdzielić i stworzyć osobny stanik dla każdej (zostały mi same skrawki materiału, więc będzie ciekawie :P). Do sukni z lat 1900. planuję trochę białych drapowań i haft z perełek (znalazłam aż 3 rodzaje w różnych rozmiarach!). A co do sukni z lat 40. - plany się zmieniły po zobaczeniu tego obrazu:

The Bride Adorned by Her Friend by Henrik Olrik, 1850
Suknia druhny ma dokładnie ten sam odcień, co moja. Datowanie jest bardzo zbliżone, więc nie trzebaby było zmieniać kroju spódnicy. A ten stanik urzekł mnie swoją prostotą i tymi uroczymi rękawkami! Decyzja zapadła - robię suknię z obrazu. I pewnie właśnie tym będę się zajmować w przyszłym tygodniu!


6 komentarzy:

  1. Fajna seria postów :)
    Przerabianie krynoliny widzę dobrze idzie, a przynajmniej lepiej niż u mnie (ciągle w planach) xD I koronka śliczna! Będę się musiała tam rozejrzeć za czymś podobnym, bo stacjonarnie koronki są grube i drogie ;_;

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki :D Znając moje zapędy, to pewnie będzie wisieć smętnie na manekinie przez kilka tygodni, a potem nagle dopadnie mnie wena i skończę ją w jeden weekend :P Polecam aliexpress, ja mam już tyle ciekawych rzeczy do szycia zapisanych, że chyba zbankrutuje kupując to wszystko, mimo niskich cen :D

      Usuń
  2. Nawet nie wiesz, jak ciekawie czyta się takie posty :P I czekaj, czyli kupiłaś chińską krynolinę tylko po to, żeby ją rozpruć i uszyć od nowa? :D W sumie to całkiem słuszna decyzja, bo twoja wersja w fazie produkcji wygląda lepiej od pierwotnej :') I ta koronka jest taka śliczna!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kupno krynoliny żeby ją rozpruć brzmi dość nielogicznie, ale cel miałam szczytny! :P Mam nadzieję że wyjdzie, specjalnie kupiłam nawet tasiemki w pasującym kolorze... Tylko te #$@#@^ ręczne tunele stoją mi na drodze! :P Śliczna, prawda? Już poluję na kolejne 2 z aliexpress, znalazłam też kilka "bajerów" do szycia :D

      Usuń
  3. Biorąc pod uwagę koszmarek matury (mnie czeka za rok ufff) to i tak podziwiam ogólny progress :O Suknie transformersy, skąd ja to znam :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Matura, brrr... Suknie transformersy to cud świata, uwielbiam jak mogę coś nosić na wiele sposobów! <3

      Usuń