poniedziałek, 25 stycznia 2016

Bal szkocki 2016

Pewnego mroźnego, styczniowego wieczora, panna Izabela i panna Maria, jej serdeczna przyjaciółka, odrzuciły swe pierzyny, i spakowawszy dobytek do kuferków, wybrały się w drogę. Wsiadły do dalekobieżnego dyliżansu, co było wielce bulwersujące, ponieważ nie towarzyszyła im przyzwoitka! Jednak panny, ignorując konwenanse, wybierały się właśnie na drugi koniec kraju, aby wziąć udział w wymarzonym Balu Szkockim.

Fryzura stworzona przez wspaniałą Asię z bloga "Szyjemy historię!"
Gdy w końcu około południa dotarły do swego celu, oraz zjadły posiłek w przydrożnym zajeździe, udały się do domu znajomych panien, u których to miały przygotować się do balu. Jednakże, czas zadziałał na niekorzyść dzierlatek, które zajęte rozmową zapomniały o przygotowaniach i następnie musiały przyodziewać swoje balowe kreacje w wielkim pośpiechu!

fot. Monika Kozień
Panny, tym razem już w większej grupie, udały się powozem do miejsca balu - Dworku Białoprądnickiego w Krakowie. Prędko odrzuciły okrycia wierzchnie, odebrały swoje karneciki i przystąpiły do witania się ze starymi znajomymi i zapoznawania z nowymi. Nadszedł też czas na zapełnienie swoich karnecików, co też panny Maria i Izabela wykonały niezwłocznie, zostawiając kilka niezapełnionych miejsc w razie zgłoszenia się chętnych do tańca, acz lekko spóźnionych gentelmenów.

fot. Saasankowe Fotki
Zajęte rozmową, panie prawie że przegapiły moment rozpoczęcia poloneza! Szybko jednak odnalazły swych partnerów i z uśmiechami na twarzy oficjalnie wkroczyły na salę balową.



Tańce, podzielone na 5 części, trwały aż 4 godziny! Wiele z nich było dotąd nieznane dla panien, lecz zapoznawszy się wcześniej z instrukcjami z pewnej książki, sądziły że uda im się zachować grację. Rzeczywiście, część tańców została zatańczona przepięknie, lecz i w kilku panny zupełnie pomyliły kroki. Śmiały się jednak ze swoich błędów i wiedzą już, że nauka z książki wystarczającą nie jest, dlatego też zamierzają częściej jeździć na bale dla zdobycia potrzebnej praktyki.

fot. Monika Kozień
Kilka tańców szczególnie przypadło pannom do gustu. Panna Maria zakochała się w żywiołowym "Military two step" , zaś panna Izabela serce oddała klasycznemu angielskiemu kontredansowi "Comical Fellow". Obie były również pod wrażeniem tańczonego z wieloma partnerami walca, który pomimo prostoty wyglądał równie oszałamiająco dla tancerzy oraz obserwatorów.

fot. Saasankowe Fotki
W przerwach między tańcami towarzystwo miało czas na rozmowy, skosztowanie przysmaków przygotowanych przez gospodarzy, takich jak wspaniałe babeczki owocowe, oraz na poprawę kreacji i przypudrowanie nosków. Przerwy były też czasem na rysowanie portrecików, co też panny robiły nader chętnie, nie zawsze zachowując się godnie i rozważnie.


Bal zakończył się wpół do pierwszej, a panny, pożegnawszy się ze wszystkimi znajomymi, niczym kopciuszek popędziły do powozu. Czas gonił, a one musiały zdążyć na odpowiedni dyliżans! Dlatego też nie zdążyły zmienić swoich balowych toalet, czym wielce zadziwiły wszelkich napotykanych o tej późnej porze ludzi. Całe szczęście, udało im się zdążyć, i zmieniwszy swe balowe kreacje w przydrożnym zajeździe nazywanym "PKP", udały się w długą drogę na północ, wspominając w snach każdy przetańczony taniec i każdą odbytą rozmowę.

fot. Monika Kozień
Dziękuję wszystkim obecnym na balu za wspaniałą zabawę!

PS. Byłam też na wcześniejszym balu Arsenału, ale byłam tak podekscytowana, że nie zrobiłam żadnego zdjęcia. Serio, ŻADNEGO :o

Post is about annual scottish ball in Krakow - sorry, but I'm so delighted that I can't find words to describe it in english!

6 komentarzy:

  1. Świetną miałaś sukienkę, naprawdę Cię podziwiam, że dałaś radę tak szybko ją uszyć i to jeszcze z takim świetnym efektem! :) No i widzę, że spróbowałaś też bez okularów - fajnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki! W sumie, to planowałam uszyć kolejną na bal szkocki, ale jakoś nie miałam weny i skończyło się na tej arsenałowej :) Tak, w końcu się przekonałam do soczewek, ale przez to nie mogłam siebie odnaleźć na połowie zdjęć - bez grzywki i okularów wyglądam zupełnie inaczej :P

      Usuń
  2. I ten niezręczny moment, w którym zdajesz sobie sprawę z tego, że w czasie gdy inni w najlepsze wirowali sobie w radosnym rytmie Comical Fellow (<3<3<3), ty siedziałaś sama w domu i pożerałaś popcorn oglądając seriale. Boże, tyle stracić! :'( Tak żałuję, że mnie tam nie było! Zwłaszcza że, z tego co widzę, tym razem nawet panowie dopisali :D A co do własnych zdjęć z Balu Arsenału to spokojnie, ja mam ich trochę, choć szczerze liczę, że większość z nich nigdy nie ujrzy już światła dziennego O_o

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Żałuj żałuj, było genialnie! Oooo to wyślij mi koniecznie, ja sama nie zrobiłam żadnego :( A przed profesjonalnymi aparatami nieumyślnie uciekałam :P Mam nadzieję że w przyszłym roku już żadnego balu nie ominiesz :D

      Usuń
  3. Cieszy mnie, że tym razem pojechałyście we dwie (obie pięknie obszyte). Mi również bardzo przypadł do gustu walc z zamianą partnerów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. We dwie zawsze raźniej w tak długiej podróży :) Prawda, że był cudowny? Podobny był na złotym popołudniu, i już wtedy przypadł mi do gustu, ale teraz, gdy już lepiej umiałam go zatańczyć, zupełnie się w nim zakochałam <3

      Usuń