niedziela, 6 grudnia 2015

Tiurniura 1880 / 1880 bustle

 (No English translation this time, sorry!)

Spódnica z tiurniurą i bez niczego

Oto nadszedł ten moment, kiedy ja, zaciekła przeciwniczka mody lat 70/80, uszyłam sobie... tiurniurę. Tak, wiem, hańba, wstyd, bla bla bla, ale byłam bardzo znudzona i miałam trochę fiszbin w zapasie :P Poza tym, kiedyś trzeba spróbować!

Chyba po raz pierwszy od dawna udało mi się sfotografować większość kroków. Ale żeby nie było tak miło - aparat ma na mnie focha za odcięcie mu dostępu do baterii, więc musiałam wykorzystać mój telefon. A on w głębi serca jest ziemniakiem i niezbyt odpowiedzialne podszedł do zadania... Więc niech nie zdziwi Was pikseloza we wszystkich zdjęciach tego i prawdopodobnie następnych postach :P

Przechodząc do tiurniury, oto co użyłam:


1. Materiał - 75cm bawełny w kwiatowy wzorek, z konieczną obecnością odcieni niebieskich, pasujących do nowego gorsetu
2. Fiszbiny - plastikowe, około 3,5m
3. Biała lamówka - 3m (posłużyła jako tunele na fiszbiny)
4. bawełniana taśma - 2,5m 
5. Zatrzaski / guziki - jako zapięcie całości

A wykrój prezentuje się tak: (wybaczcie mi moje ograniczone umiejętności obsługiwania Painta)


1. Główna część tiurniury, na którą naszyłam tunele. Przerywana linia na górze to linia marszczenia.
2. "Skrzydełka" x4 - dzięki nim tył ładnie układa się na sylwetce. Trójkącik na górze to zaszewka - moja miała 6cm szerokości i 15cm długości.
3. Falbana przyszyta do dołu tiurniury.
4. Oczywista oczywistość, czyli pasek - mój miał 5cm po zszyciu i był zdecydowanie zbyt szeroki. Długość 2cm dłuższa od talii, aby potem umożliwić doszycie guzika / zatrzasków.

Wszystkie elementy wycięte
Pierwsze co zrobiłam, to naszyłam tunele na główną część tiurniury. Pierwszy od dołu to po prostu podwinięta krawędź materiału (po co marnować lamówkę!), następne 3 tunele naszyte są co 10cm, a ostatnie 2 krzyżują się na szerokości 15cm.


Przy szyciu krzyżujących się tuneli, trzeba pamiętać żeby środek zostawić otwarty, inaczej będziecie siedzieć i pruć jak ja :P


Następnie zszyłam ze sobą "skrzydełka" prawymi stronami do siebie, wywinęłam i zaprasowałam. W ten sposób mamy dwa 2-warstwowe "skrzydełka" z ładnie wykończonym zaokrąglonym brzegiem. Przyszyłam je do części tunelowej, wkładając wcześniej fiszbiny w odpowiednie miejsca. Brzeg ściegu wykończyłam zębatymi nożyczkami, żeby się nie siepał, i zaprasowałam. 
(Niestety nie mam zdjęć z tych etapów)


Następnie górę części tunelowej, na wykroju zaznaczoną przerywaną linią, zmarszczyłam. W "skrzydełkach" wszyłam zaszewki dopasowane do mojej figury. Wyglądało to tak:


Następnie naszyłam pasek, któy oczywiście jest dłuższy niż mój dotychczasowy twór. W końcu tiurniura nie pokrywa się z przodu, lecz zostawia "rozporek". Do zaszytych już ujść tuneli na fiszbiny doszyłam tasiemki - 25cm z każdej strony. W miejscu, gdzie dolna część krzyżowych tuneli styka się z ostatnim tunelem prostym, naszyłam tylko jedną tasiemkę.

PS. Polecam tasiemki bawełniane, inne materiały mogą się ślizgać i przez to poluzować, lub z kolei zacisną się tak, że nie będzie ich można potem rozwiązać.


Tasiemki zawiązałam, przez co fiszbiny wygięły się w pożądany kształt. Na koniec doszyłam zmarszczoną wcześniej falbanę, wyciętą w ząbki  (polecam nożyczki z ikei, 25zł a potrafią uratować życie!). 

Wygląda trochę dziwne, ale chciałam pokazać zawiązane tasiemki :P

Tak prezentuje się całość:






Zdjęcie od środka, pokazuje układ tuneli po wygięciu fiszbin.
Uff, pierwszy krok w stronę lat 80. poczyniony :D Na niektórych zdjeciach widać też niebieski gorset - moje małe cudo, które niestety musi poczekać na publikację z powodu braku chętnych do obfotografowania. A że Danusia ma nie-ściskalne ciało, modelką muszę zostać ja, co wyklucza mnie z roli fotografa :P

Mam nadzieję, że moje wydukane z trudem instrukcje komuś się przydadzą :D Jeśli tak - koniecznie podeślijcie mi zdjęcie!

6 komentarzy:

  1. No jasne że się przydadzą! To ja od miesiąca roztrząsam datowanie Pszczyny i kombinuję, jak by tu przerobić wykrój na osiemnastowieczne pocket hoops na dziewiętnastowieczną tiurniurę, a tu nagle... Dziękuję, dziękuję, dziękuję! I wyszła ślicznie! Uwielbiam takie wzorzyste tiurniury, są takie urocze... W ogóle nie rozumiem, dlaczego (mimo wyjątków) większość dawnej bielizny była taka smutna, taka biała, lub co gorsza, lniana... Kolorowa jest znacznie ładniejsza i bardziej radosna! Choć z drugiej strony biel ma też taką zaletę, że jest po prostu uniwersalna i pasuje do wszystkiego. Ale tak poza tym: ten gorset... Jak marzenie! Naprawdę, wszystko wyszło ci tak pięknie!
    PS Twój ziemniak robi całkiem niezłe zdjęcia jak na ziemniaka, mój ze wszystkiego jest w stanie zrobić pikselowy kisiel z grudkami :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się że się przyda :D Właściwie to moja przygoda z tiurniurą zaczęła się od założenia jednego pocket hoopsa na tyłek i zarzucenia spódnicy w celach ogarnięcia jakbym wyglądała w tej dekadzie :P Co do kolorów - uwielbiam, ale tylko na gorsetach, tiurniurach, krynolinach itp :P Koszule i halki powinny być białe, żeby pasować do różnych epok - mam takie zboczenie, że każda dekada ma swój kolor - np. fiolet dla XVIII wieku. Więc przykładowo stays i kieszenie muszą być w tym samym odcieniu, a halki, jeśli są białe, będą pasować też do niebieskich lat 40. :P
      Może i ziemniak nie fotografuje aż tak źle, ale jak jeszcze raz rozmaże mi jedyne ujęcie którejś strony,to chyba przerobię go na puree :P

      Usuń
  2. Bardzo Ci dziękuję za ten tutorial, bo ja też przekopuje internety w poszukiwaniu idealnego kształtu tiurnitury. Przerażały mnie wykroje tych wielkich tiurnitur (jak się w nich poruszać? jak w nich tańczyć?) więc zdecydowałam się już, że uszyję bez tiurnitury, tylko pod spód ubiorę poduszeczkę. Zrobiłaś mi wielką niespodziankę i fajnie, że Twoja nie jest taka duża :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oooo tak, te wielkie są przerażające! Wg mnie ta ma idealną wielkość, a efekt kuperka będzie większy po nałożeniu spódnicy wierzchniej ze wszystkimi jej drapowaniami :D Plus jest na tyle mała, że można w niej wygodnie usiąść i obrócić się nawet w wąskiej przestrzeni :P

      Usuń
  3. Super, że zrobiłaś instruktaż i dałaś wykrój! :) Przyda się z pewnością na piknik Krynoliny w maju :)
    A turniura wyszła urocza - i jest efekt pod halką!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba rzeczywiście wstrzeliłam się w temat - szkoda tylko że raczej nie będzie mnie na pikniku, więc się nie przyda :P Ale cieszę się że się podoba :D

      Usuń