wtorek, 3 listopada 2015

Mała biała w starym wydaniu / 1797 little white dress

Sukienka ląduje tu ze sporym opóźnieniem, bo skończyłam ją w marcu (nowa kiecka w 3dni? No problem). Akurat potrzebowałam czegoś z przełomu wieku XVIII/XIX na pokaz w szkole, o czym pisałam tutaj, więc zebrałam się w sobie i pokonałam swoją niechęć do mody początku wieku. No, może nie tyle niechęć. Po prostu uważałam, że suknie z wysoką talią wyglądają cudnie na innych, ale nie będą wyglądać ani trochę dobrze na mnie :P Okoliczności wymusiły na mnie próbę - i o dziwo nie jest tak źle! Wiem już, co muszę poprawić - na pewno potrzebuję nowego gorsetu/stays (właściwie to nie wiem którego terminu używać w odniesieniu do początku wieku O.o). Obecny jest w miarę poprawny, ale zdecydowanie zbyt krótki, na dodatek dziwnie odgina się na dole. Wyszedł dość ciasny, więc nie mogę go do końca dosznurować, co denerwuje mnie prawie tak bardzo jak widok krynoliny na jednym kole, ugh! Problemem jest też za mały podkrój pach. I przede wszystkim, gorset wcale nie działa tak jak powinien :( Co prawda około 1800 roku biust nie wędrował jeszcze w okolice szyi jak w latach późniejszych, ale spodziewałam się chociaż lekkiego efektu, a prawdę mówiąc wszystko wyglądałoby identycznie gdybym pod suknią miała współczesną bieliznę. Tak więc - nowy gorset! Tym razem długi, usztywniany sznurkiem i z trójkątami w biuście, uniwersalny na lata 1800-1830 :P

Suknia uszyta jest z białego muślinu, dość przezroczystego i prującego się jak *#$&*#! Podszewka to bawełna (wysoki gatunek prześcieradlany, polecam! :P). Wykrój wzorowałam na tym zamieszczonym u janet arnold, ale nie podobała mi się ilość materiału użytego z przodu, więc po godzinach spędzonych na pintereście znalazłam TO:

The Countess of Oxford, painted by John Hoppner, 1797
I to:
Paulina, Lady Carrington, by Thomas Lawrence, 1806
O, kolejne!
Sir Lawrence, 1801
Wniosek nr 1 - kiedyś nie mieli sieciówek, a i tak wyglądali tak samo :o
Wniosek nr 2 - potrzebuję naszyjnika z czerwonych koralików!

Ekhem, wracając do tematu, postanowiłam uszyć suknię z mniejszą ilością materiału przy dekolcie, ale za to z większym datowaniem. Wyszło całkiem fajnie, mimo że niezbyt podoba mi się przednia część - przeszłam ze skrajności w skrajność i przy dekolcie jest zbyt mało materiału :P

UWAGA! ZDJĘCIA ROBIONE ZIEMNIAKIEM! 





PS. Czy tylko ja mam wrażenie, że brzuch odstaje jakby właśnie wyjadła całą lodówkę? :o To wszystko przez wystający "ogonek" gorsetu!

Konstrukcja tyłu - niezbyt miałam pomysł jak sfotografować przód,
żeby nie wyglądało to jak wielka masa białego materiału
 Rozcięcie z boku wynika z konstrukcji - chyba określa ją się "fartuchową", przynajmniej z takim określeniem ja się spotkałam. Trochę mi zajęło zrozumienie jak to działa, nie obyło się też bez kilku filmików na youtubie, więc zamieszczę tu mały krok po kroku, a nuż komuś pomoże :P
1. Zakładam rękawy i zapinam przód na haftki /szpilki 

2. Teraz zaczyna się czarna magia - "fartuchowy" przód. Sznurki przeciągam
przez pętęlki z tyłu sukienki, tak że okalają całe ciało i wiąże z powrotem z przodu. 

3. Przypinam dekolt do guziczków na ramionach - można też użyć szpilek,
 ale ja wolę ograniczyć ilość ostrych przedmiotów  :P Tutaj widać że dekolt
ma zbyt mało materiału i rozcięcie staje się zbyt duże, przez co wystaje bielizna.

Tak jak pisałam, zamierzam uszyć nowy gorset, więc wtedy też opiszę dokładnie bieliznę - teraz zamieszczę tylko poglądowe zdjęcia:


 I gorset pod różnymi kątami : 


O, widać przeklęty ogonek!




Zabrałam się też za odpowiednią fryzurę - zazwyczaj mam z tym straszny problem, bo dawniej nie przepadano za prostymi, długimi grzywkami, no i na dodatek moje włosy nie lubią się z lokówką. Zdecydowanym plusem regencji jest to, że nie musiałam męczyć się z dziwnymi upięciami, tylko założyłam turban (hue hue, jestem alladynem!), a grzywkę zakręciłam w drobne loczki. No, przynajmniej próbowałam, Mimo wszystko wydaje mi się, że gdyby nie okulary to wyglądałabym całkiem epokowo :P


I finally managed to take photos of my "little white" regency dress, dated to 1797-1806, as the paintings above. It is made of white muslin and sheet cotton for lining. Firstly, I started with Janet Arnold pattern, but I didn't like the amount of fabric on neckline, so I made new front piece - which is a little too narrow and causes problems with fitting. I also made a new corset (or stays, I'm not sure which term I should use), but I don't like it at all. Corset is too tight under the armpits, and do not lift the breast at all :( Actually, I could wear my modern bra and there would be no difference... The bottom pops out and because of that my belly looks huuuge! So, I definitely need a new, proper one. Petticoat is made of white cotton. I'm gonna add some more pics and pattern details when I will finish new corset and shift. Final conclusions: I thought I will look terrible in high-waisted style, but I feel surprisingly good, and I will even better with new corset on. I also like the hairstyle - I have rather short hair with long bangs, so almost every decade is a pain when it comes to hairdo. Here I could just tie a turban and quickly curl my bangs, 5 minutes and I was ready! Thumbs up for regency hairstyles :D

6 komentarzy:

  1. Jeju, poczułam właśnie dużą dozę kostiumowej inspiracji i szyciowego natchnienia na widok twojego stays! Ostatnio też próbowałam sobie takie sprawić i... Nie. Bo nie dość, że krzywo wszyłam kliny, które w efekcie się wypruły, a ten dziwny krój pleców zaczął mi się jakoś dziwnie marszczyć, to jeszcze nawet do głowy mi nie przyszło, żeby wszyć do tego wszystkiego fiszbiny "no bo po co, skoro i tak nie trzeba mieć wcięcia w talii" :P To po prostu trzeba być mną, żeby nie ogarniać tak prostych spraw. A twoje stays jest takie ładne, estetyczne i równiutkie z tyłu, że aż ach! Moim zdaniem wcale nie musisz sobie szyć nowego, wystarczyłoby chyba tylko podciąć te pachy i z przodu dać fiszbiny płaskie, żeby to odrobinę poprawić i byłoby idealnie!! :D

    A sukienka również jest prześliczna, dzięki tobie nareszcie ogarnęłam o co chodzi z tym skomplikowanym zakładaniem tego typu sukni. Poważnie, ówczesne kobiety musiały bardzo lubić komplikować sobie życie, żeby coś takiego wymyślać zamiast zwykłego sznurowania albo guzików!

    PS Krynoliny na jednej obręczy są naprawdę denerwujące, już chyba lepszy efekt dają takie skonstruowane z leginsów w rozmiarze XXXXXXXXL wypchanych poduszkami (przetestowane :"D)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję <3 Nawet nie wiesz jakiego kopa do pracy daje usłyszenie, że się kogoś zainspirowało :P A co do staysów, tak sobie teraz myślę, że chyba spróbuję wymienić w nich przód - wtedy od razu rozwiąże problem pach, dziury z przodu i miseczki zastąpię klinami, tak jak było pokazane w wykroju, a co ja haniebnie zignorowałam :P Wtedy też może efekt "uniesienia" będzie inny :D

      Ja potrzebowałam kilka godzin na ogarnięcie zakładania, ale jak już raz się to załapie to potem nie wydaje się takie trudne. Zresztą, kobiety które mogły sobie pozwolić na modne suknie zazwyczaj nie musiały się spieszyć do szkoły/pracy, więc na ubieranie mogły poświęcić duuuuuużo wiecej czasu :D

      Krynolina z leginsów? :o Teraz to mnie zaskoczyłaś, wyobraźnia zawodzi :P Ale te na jednej obręczy, albo gorzej, na dwóch o równych wielkościach, z czego jedna jest na dole, a druga przy kolanach, są zakałą tego świata! :P

      Usuń
    2. Oj to nie wyobraźnia. To tylko moja desperacka próba bycia Scarlett O'Harą 😂 Patent sprawdza się też w wersji a la osiemnastowieczny panier, z poduszkami tylko po bokach. Efekt niemalże porównywalny z prawdziwymi pocket hoops 😉 Co jednak nie zmienia faktu, że takie poduszkowo-legginsowe stelaże to zdecydowanie nie to samo, co te poprawne historycznie i gdzieś tam, w odmętach mojej podświadomości, kryje się marzenie posiadania krynoliny z prawdziwego zdażenia!! ☺

      Usuń
    3. Też marzy mi się krynolina i nawet zamierzam sobie jedną zamówić :D Ebay i alliexpress są pod tym względem bardzo pomocne, taka "ślubna" krynolina wychodzi taniej niż zakup osobnych fiszbin, a zawsze można wyciągnąć obręcze i zrobić ją od nowa, z poprawego materiału :D No i fiszbiny mają już dobrą długość, dla mnie to wybawienie bo jestem okropna z matematyki i moja krynolina mogłaby przyjąć dziwne kształty :P

      Usuń
  2. Ślicznie Ci w tej dekadzie! *_*
    Moja pierwsza sukienka ever była właśnie z tego wykroju, ale poległam w konstrukcji xD XD
    I masz bardzo fajną halkę! Muszę sobie sprawić podobną, bo ta moja stara już ledwie żyje :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :D
      Też miałam problem z tym wykrojem, i ogólnie wszystkimi regencyjnymi! Elementy wydają się takie malutkie, zwłaszcza plecy, że zawsze mam ochotę je duuużo powiększyć, zamiast np. zwęzić. Ale za to taki wykrój pięknie wygląda <3

      Usuń