niedziela, 17 maja 2015

1900s ball gown

Sukni dużo, a czasu mało, dlatego niestety nowe posty pojawiają się tak rzadko...

Podczas sobotniej Nocy Muzeów miałam okazję być wolontariuszką, poproszono mnie również o ubranie siebie i koleżanek w suknie (no bo trudno przeoczyć "księżniczki", "hrabianki" i "średniowieczne damy" - jakie to nazwy ludzie potrafią wymyślić :P ). Ja i jedna z towarzyszek miałyśmy na sobie stroje XVIII-wieczne - pierrot i anglezkę, ale deszcz przeszkodził nam w zrobieniu zdjęć, więc dzisiaj zaprezentuję coś zupełnie nowego (serio, nie wspomniałam o tej kiecce chyba nigdzie), a mianowicie fioletową balową suknię wzorowaną na tej z 1903 roku:


Jak prezentuje się moja? Na pewno mniej okazale :P Nie zamierzam spędzić całego życia na wykonywaniu haftów, pomimo ich uroku. Zamiast tego użyłam bawełny satynowej z lekko widocznym wzorem. Stanik ma bardzo podobny kształt, a dodatkowo ozdobiony jest perełkami. Spódnica na razie nie posiada ozdób, ale kiedyś planuję doszyć falbanę jak w oryginale - na razie przeraża mnie ilość plis jakie trzeba zrobić, więc odkładam to na wakacje :P 






Za łażenie w sukni mimo lodowatego wiatru i pozowanie mi do zdjęć dziękuje Agnieszce < 3 


W następnym poście pokaże krój, sposób szycia i inne techniczne sprawy :)


8 komentarzy:

  1. Tren <3 Nie wiem, czy kiedykolwiek nauczę się go dobrze kroić :D Wybrałaś piękny kolor materiału, uwielbiam tę barwę (wrzosowa?) :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Treny to najfajniejsza część szycia strojów <3 Krój nie jest taki trudny, pierwszy raz po prostu skopiowałam jakiś wykrój, a potem już sama zaczęłam eksperymentować z długością, szerokością itp :D Hmm, do tej pory mówiłam że to fiolet, ale "wrzos" brzmi o wiele lepiej, dzięki :D PS. Tak naprawdę to stara poszwa na kołdrę (chyba dla olbrzyma, 2,5x2,5m :o)

      Usuń
  2. Tak sobie właśnie dzisiaj przeglądałam twoje wszystkie posty i doszłam do wniosku, że masz niesamowity talent do układania spódnic sukni!! No po prostu cudo, zarówno ta fioletowa, jak i czerwona z czarnym wzorem! Wręcz kwintesencja edwardiańskości :) A mogę wiedzieć, ile mniej więcej materiału na to cudeńko zużyłaś? Bo planuję własny edwardiańską suknię i nie mam bladego pojęcia, ile tkaniny zakupić :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A tak, gapa ze mnie, teraz dopiero przeczytałam powyższe komentarze... 2,5x2,5 wystarczy :D

      Usuń
    2. Na pewno wystarczy :D Mój niezawodny sposób kiedy nie jestem pewna ile potrzebuję to zabawa w puzzle: na jednej kartce rysuję materiał w odpowiedniej skali, a na drugiej kartce rysuję elementy stroju w takim samym pomniejszeniu i wycinam. Potem układam wykrój na mini tkaninie i jestem w stanie policzyć ile potrzebuje, a przy okazji wiem dokładnie jak, co i gdzie ułożyć przy krojeniu :D

      Usuń
    3. Ale świetny pomysł! Nawet by mi to do głowy nie przyszło, dziękuję! :D

      Usuń