niedziela, 6 lipca 2014

Późnoedwardiański gorset ( w końcu ) gotowy


Gorsecik zasznurowany na maxa ... 

Jako wielka fanka wszystkiego co edwardiańskie, postanowiłam w końcu sprawić sobie odpowiedni gorset. Podczas różnych imprez będę musiała w nim spędzić sporo czasu, więc najważniejsza dla mnie była wygoda. Dlatego zamiast metalowych fiszbin zdecydowałam się użyć opaski kablowe (kto ich nie kocha ... < 3). Dostałam je od dziadka, więc dodatkowo ograniczyłam wydatki :P W całym gorsecie jest ich 22, ale mimo to jest nadal bardzo wygodny i miękki, jednocześnie delikatnie modelując sylwetkę i talię. Zawiązany komfortowo zmniejsza talię o jakieś 3cm, a ściśnięty do końca - o 8 cm.



Bardzo fajny obrazek przedstawiający zmiany zachodzące w
kobiecej sylwetce w czasach edwardiańskich :)

1. Pobrałam wykrój z tej strony: klik.



2. Wydrukowałam, a wcześniej powiększyłam wykrój metodą na blondynkę :P


A. Otworzyłam wykrój w Paintcie i zaznaczyłam jedną z kratek o wielkości 1 cala. Skopiowałam ją i wkleiłam w miejsce niżej, tak aby ta miara z boku obejmowała długością cały gorset.


B. Całą boczną miarę zaznaczyłam, wkleiłam i obróciłam o 90 stopni. Ułożyłam ją tak, aby nachodziła na miarę boczną. Następnie metodą kopiuj- wklej  ( :P ) dorobiłam brakujące części, tak aby miara dolna sięgała aż do końca wykroju.

C. Zaznaczyłam obszar określony przez miary i wycięłam. W ten sposób otrzymałam obrazek, którego wymiary rzeczywiste powinny wynosić 19 cali wysokości i 25 szerokości.





D. Otworzyłam obrazek w programie PosteRazor, który można pobrać tutaj. Pierwsze 3 okienka nie mają znaczenia, można tam ustawić rozmiar papieru itp.




E. Najważniejsze jest ostatnie okienko. Tam należy wpisać wymiary, jakie ma mieć wykrój po wydrukowaniu, czyli 19x25 cali. Program sam dostosuje wielkość, czyli doda coś po przecinku, tak aby obrazek pozostał wierny skali. Obrazek zapisałam...




F. ... A program automatycznie otworzył go w AbobeReader w formie 9 "pociętych" kartek.







G. Teraz wystarczy wydrukować z zaznaczeniem opcji "faktyczny rozmiar, skleić, wyciąć i gotowe :)





PS. Gdzieś w tym momencie pojawił się problem w postaci braku tuszu w drukarce, więc mój wykrój jest częściowo odrysowywany i nie wygląda zbyt ładnie :P

3. Wycięłam z grubego białego materiału każdą część gorsetu z około 1cm zapasu na szwy, a do przedniej i tylnej części dodałam po 4 cm - z przodu, bo planuję w przyszłości wszyć tam busk, czyli zapięcie gorsetowe, a z tyłu, aby w razie potrzeby móc gorset powiększyć.


 4. Wszystkie części zszyłam i zaprasowałam szwy.


5. Wszyłam zapięcie - czyli tymczasowo taśmę z haftkami, oraz waist tape, czyli tasiemkę w talii, która (chyba) ma zapobiegać rozciąganiu się gorsetu i bardziej ściskać talię. Dół zostawiłam bez zapięcia, aby nie przeszkadzał w siadaniu.


Na tym etapie mogłam już gorset wstępnie przymierzyć i okazało się że jest na mnie dużo za duży pod biustem - tak to jest jak nie robi się wcześniejszych przymiarek tylko od razu szyje z gotowego materiału ... Ale udało mi się trochę zmienić tył tak, aby nie wyglądał aż tak źle i panele nie nachodziły na siebie.

6. Zaczęłam wszywać tunele na fiszbiny:


A. Wszystkie moje tunele na fiszbiny miały być umieszczone na  szwach łączących panele, dlatego aby przyszyć taśmę najpierw przypinałam szpilkami tak, aby środek tunelu pokrywał się z środkiem szwu i zakrywał zaprasowane zapasy. Tak to powinno wyglądać z wewnętrznej strony materiału - szpilki wbijałam od zewnątrz, aby widzieć miejsce złączenia paneli i dokładniej szyć.


B. Odwracałam materiał na drugą - właściwą stronę, i przeszywałam dość gęstym ściegiem po linii szwu. 




C. Znowu odwracałam na wewnętrzną stronę i przeszywałam taśmę z prawej i lewej strony, tak aby powstały dwa kanaliki. Szerokość kanalików dobrałam tak, abym mogła szyć na szerokość stopki - to o wiele łatwiejsze niż odmierzanie szerokości za każdym razem. 



Niestety gdzieś w tym miejscu zapomniałam o robieniu zdjęć :( 

7. Włożyłam fiszbiny. Mój gorset w każdej części ma 6 tuneli na fiszbiny - 4 na szwach i po jednym z przodu i z tyłu. 3 przednie tunele wypełniłam krótszymi fiszbinami - miały taką długość jak zapięcie przodu, aby nie przeszkadzały w siadaniu. 3 tylne tunele wypełniłam długimi fiszbinami, aby nadawały ładny kształt sylwetce.

8. Czas na oczka do wiązania. Tutaj pojawiają się 2 opcje: można je obszyć ręcznie, albo użyć oczek metalowych, zgodnych z realiami epoki. Takie metalowe oczka można kupić w niektórych pasmanteriach, jednak paczka z 15 szt. w mojej pasmanterii kosztowała baaaardzo dużo, a ja potrzebowałam co najmniej 40 oczek. Na pomoc przybył Tata i Castorama, gdzie kupiliśmy napownicę i 200 oczek. Całość kosztowała jakieś 30 zł, więc w porównaniu do ilości gorsetów jakie mogę tym sprzętem wykończyć, bardzo tanio. No i gorset wiązany na ponad 40 oczek wygląda i dopasowuje się o wiele lepiej, niż taki z mniejszą ilością oczek. Ostatnią opcją jest nabicie oczek w specjalnym zakładzie, wiem że w Bydgoszczy można to zrobić u szewca, ale nie jestem zorientowana co do cen.

9. Obszyłam całość błękitną lamówką, dodałam koronkę i sznurek do wiązania z tyłu.

10 Ta- dam! Gorset gotowy do noszenia :)


Jak już mówiłam, jest bardzo wygodny. Byłam tak dumna z jego uszycia, że kilka godzin chodziłam w nim po domu, i nadal nie miałam go dość, a to świetnie o nim świadczy :P A tak prezentuję się z resztą bielizny:



Zawiązany "na wygodnie", czyli zwężający o jakieś 3cm

Pomarszczony tył wynika ze złego zasznurowania,
trochę pokombinowałam i teraz układa się o wiele lepiej

Do zestawu mam jeszcze halkę, ale chyba będę bardzo niegrzeczna i z niej zrezygnuję, podobnie jak z corset cover. W sumie w tamtych czasach nie potrzeba było żadnego wsparcia dla spódnicy, jak np. 10 lat wcześniej. Poza tym to zawsze dodatkowe warstwy, które trzeba na siebie założyć nawet w upał :/ Jedyny problem jaki może się pojawić, to niebieskie ozdoby koszuli i gorsetu prześwitujące przez bluzkę, ale materiał z jakiego będę ją szyła jest racze gruby i mam nadzieję że nie ulegnie :P 

No i niestety muszę stwierdzić, że chyba mam na jakiś czas dość tej epoki ... Już tak mam, że jeśli coś idzie mi bardzo łatwo, mogę nad tym pracować bardzo długo, ale jeśli z czymś mam problem, jak np. z gorsetem edwardiańskim albo rokokowym, to po prostu muszę na jakiś czas od tego odpocząć. Ale chwilowe rozstanie z tą epoka nie oznacza słodkiego lenistwa - planuję albo powrót do rokoka, albo szycie sukni Lucrezii Borgii, którą planuję jakoś od zimy, i ciągle ją odkładam na później. 


A na koniec chciałabym poprosić o wsparcie dla Pani Anny Nurzyńskiej w zbieraniu funduszy na realizację scenografii. Takie piękne kostiumy zdecydowanie zasługują na szersze grono odbiorców. A poza tym uważam że dobro zawsze wraca podwojone, a więc pomoc w spełnieniu czyjegoś marzenia nie zaszkodzi, a wręcz na pewno wyjdzie na dobre :)


9 komentarzy:

  1. Gratuluję udanego gorsetu i dzięki za instrukcję pracy z dawnymi wykrojami. Moje metody stosowane dotychczas były zdecydowanie barbarzyńskie :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, a co do moich metod to zbyt poprawnymi bym ich nie nazwała, ale wszystko się trzyma i daje efekt, więc nie jest tak źle :)

      Usuń
  2. Taką metodą ,,na blondynkę" robiłam swój rokokowy gorset, więc mogę potwierdzić, że to najlepsza metoda robienia gorsetów i chyba szycia w ogóle :D Bardzo przydatny opis, na pewno skorzystam :) Bardzo ładnie się prezentuje cała bielizna, życzę cierpliwości! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :3 Ojj cierpliwość się przyda :) i cieszę się jeśli mogłam komuś pomóc, bo z własnego doświadczenia wiem że pierwszy gorstet to czarna magia ... mi znośne zaczęły wychodzić chyba po 3 próbie :P

      Usuń
  3. Szukałam właśnie blogów na których szyją renesansowe suknie i nigdzie nie mogłam znaleźć! Kreacje z serialu Rodzina Borgiów są naprawdę piękne i mam nadzieje, że za jakiś czas zobaczę jedną z nich u Ciebie :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Wow! Podziwiam Cię, że ogarniasz programy do skalowania :) Mnie nawet zwykłe powiększenie na drukarce przerasta :P

    OdpowiedzUsuń
  5. O matusiu, ile oczek! :D Ale wszystko wygląda ślicznie :)Suknia Lucrezii jest piękna. Mnie ostatnio naszła straszna ochota na dwie suknie z Królowej Margot ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. HEXA, SUPER WYGLĄDASZ W GORSECIKU I PIĘKNIE SZYJESZ ♥

    OdpowiedzUsuń
  7. świetnie szyjesz perfekcyjna bielizna : P sama do tej pory jeszcze nie uszyłam bielizny pod żaden z moich stroi az wstyd sie przyznać xd

    OdpowiedzUsuń