wtorek, 1 lipca 2014

Koronkowa parasolka i inne rzeczy, których nie powinnam teraz robić ...

Czas leci, a mojego edwardiańskiego zestawu nadal brak. Co prawda skończyłam koszulę, pantalony i halkę, ale gorset postanowiłam zrobić od nowa, po tym jak poprzedni okazał się za duży. Chyba za duży, bo bez problemu dosznurowuję się do końca, a zwęża talię o (aż) 1 cm... W sumie mogłabym go zostawić, ale 
a) chcę węższą talię
b) pani z lumpeksu obiecała przywieźć dla mnie gorset z buskiem, a skoro i tak musiałabym go wszywać, to od razu mogę zrobić nowy...
c) naprawdę mi się nudzi ...
d) zbędny gorset nada się dla mamy < 3

Tak więc czekam sobie aż mój busk znajdzie się u mnie w domu, i wykorzystuję czas na tworzenie różnych dodatków. Wychodzi na to, że tworzę mój zestaw od końca :P
Na początek - parasol :)




Prawda, że śliczne? Właściwie to jest nie potrzebny, nie chroni zbytnio przed słońcem, łatwo się niszczy i tak dalej, ale lans musi być :) 

Mój stworzyłam z dziecięcej parasolki z pepco za całe 7.99 i koronkowej firanki za 2 zł z lumpeksu. 




Obrałam parasol z materiału, zdjęłam to coś na górze i te plastikowe nakładki na końcu każdego druta.


Wycięłam jeden z trójkątów, wyprasowałam i zaczęłam wycinać. Cięłam trochę więcej. tak aby materiał nie był za bardzo napięty i koronka się nie popruła. I dodałam mniej więcej 3cm kawałki na dole, wycinając je zgodnie ze wzorem, czyli w taką jakby falbankę.



Osiem trójkątów później miałam dość, jeszcze bardzo długo będą mi koronkowe falbanki latać po głowie :P






Zszyłam wszystko i za pomocą odrobiny nici i dużej ilości kleju na gorąco zamontowałam na parasolce, a właściwie jej szkielecie.








Oplotłam kremową wstążką brzydką plastikową, wściekle różową rączkę.








Przykleiłam perełki i metalową część jakiegoś starego naszyjnika jako ozdobę na górze.






TA -DAM! Parasolka gotowa:




Na razie nie miał jej kto sfotografować na, a właściwie przy człowieku, ale w najbliższym czasie postaram się dodać takie zdjęcia. 

A oprócz parasolki powstają sobie buty.
Planuję 2 pary: jedne już prawie gotowe, czarne na obcasie, czekają tylko na wstążkę i zrobienie zdjęć, a za drugie jeszcze się nie zabrałam. 
Za podstawę posłużą mi białe balerinki na mniej więcej 2cm obcasie, które już i tak wyglądają dość staro :P
Zamierzam dorobić do nich cholewkę, ale nie mogę zdecydować się na jedną, kiedy wszystkie są takie śliczne: 
opcja nr. 1 - małe guziczki
opcja nr.2 - sznurowanie z przodu
opcja nr.3 - sznurowanie z boku
I jak tu wybrać? A poza tym niedawno odkryłam moc farb akrylowych, i zastanawiam się czy nie lepiej przemalować buty na czarno, wydaje się się że będą bardziej pasować do strojów jakie planuje, i czarnych pończoch ...

W planach jeszcze kapelusz z perełkami pasującymi do parasolki i może jakaś mała torebka... Coś czuję że jeszcze sporo czasu minie zanim zabiorę się za spódnicę, bluzkę i żakiet :P


11 komentarzy:

  1. Ale ładna spódnica. :) Ty zaczynasz od końca, ja zamiast robić koszulę pod gorset i poprawiać halkę, zaczynam od środka ze spódnicą. Muszę znaleźć jakąś parasolkę, bo ten sposób jest świetny! Bardzo ciekawią mnie buty :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę o czymś innym, piszę co innego (to ta spódnica mnie prześladuje). Miało być, ,,Ale ładna parasolka!" :D

      Usuń
    2. Też zawsze zaczynam od spódnicy, a potem po założeniu gorsetu okazuję się że jest za luźna w talii, więc na razie się wstrzymuję :) A co do butów to sama jestem ciekawa co mi wyjdzie :P

      Usuń
    3. Jestem w tej szczęśliwej sytuacji, że akurat mam gotowy gorset pasujący na późny 19 wiek, więc nie miałam takiego problemu :D Co do tych butów to chyba zacznę szukać jakichś zdatnych do przerobienia- narobiłaś mi ochotę :D

      Usuń
    4. u mnie właśnie z butami zawsze jest problem, zazwyczaj do długich spódnic zakładałam balerinki, ale teraz nie będą mi wystarczać, skoro spódnica będzie krótsza .... Jak znam swoje zdolności to i tak nic z nich nie wyjdzie, albo wyjdzie taka paskuda że aż mi będzie wstyd ją tu pokazać :P a gotowego gorsetu zazdroszczę, tyle pracy mniej ... A gdzie go kupiłaś?

      Usuń
    5. Też tak robię, albo ubieram ulubione brązowe buty na malutkim obcasiku, żeby chociaż coś imitowało stukanie:D Ale tym razem wszystko będę miała czarno-białe i spódnica trochę krótsza, więc muszę coś wymyśleć. Parasolka wyszła to czemu nie buty? :) Czasem zdarzają się takie szczęśliwe dni w ciucholandach i w jeden z takich dni kupiłam gorset za 7 złotych :D Już go kiedyś pokazywałam na blogu, ale pewnie na dniach jak uszyję koszulkę, to znowu go pokażę, z całym rynsztunkiem bieliźnianym.

      Usuń
    6. Wow, dostać taki śliczny gorset za 7 zł.. raj normalnie :P

      Usuń
  2. Aaa! Parasolka! :D Ostatnio widziałam w lumpie taką o idealnym kształcie, ale stwierdziłam, że nie dam rady jej przerobić... Wlałaś nadzieję w me wątpiące serce :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wyznaję zasadę że wszystko się da, a jak się nie da, to można przynajmniej dobrze się bawić :P Prawdę mówiąc to gdzieś w połowie pracy byłam pewna że wyjdzie okropnie, a wyszła całkiem całkiem :)

      Usuń
  3. Uwielbiam koronkowe parasolki! Ja dostałam kiedyś taką piękną, ale niestety ją zgubiłam :D Twoja wyszła wspaniale i niezwykle profesjonalnie! :)

    OdpowiedzUsuń