czwartek, 18 grudnia 2014

XVIII-wieczne dodatki: Bum pad, podwiązki i kieszenie (tutorial)


Bum pad

Niestety nie mam wszystkich zdjęć (nie mam pojęcia jak je skasowałam...) ale brakujące kroki postaram się zastąpić obrazkami.

1. Zmierz obwód talii (lub obwód miejsca na wysokości którego chcesz mieć bum pad)
2. Narysuj na materiale łuk o obwodzie talii, i drugi, większy, zależny od wielkości jaką chcesz uzyskać.
3. Zszyj brzegi zewnętrznego kręgu i wywiń bum pad na prawą stronę.
4 (?). Ja doszyłam także falbankę, licząc że złagodzi trochę zarys poduszki pod spódnicą, ale nie zmieniła dużo, więc można ten krok sobie odpuścić.
5. Podziel bum pad na części i zszyj na prawej stronie (zielone linie na obrazku) - dzięki temu wypełnienie będzie mniej się przesuwać w trakcie użytkowania i będzie łatwiej równomiernie je ułożyć.


6. Wypełnienie - ja do tego uśmierciłam jakąś starą poduszkę z małymi kawałkami gąbki w środku, ale nada się wszystko :)
7. Zaszyj środkowy krąg, tak aby wypełnienie nie wypadło - ja wolałam przyszyć tam bawełnianą tasiemkę, uważam że tak wygląda bardziej estetycznie.
8. Doszyj troczki do wiązania - nie muszą być długie, poducha powinna prawie że stykać się z przodu.

Gotowe!
 (w rzeczywistości jest równa, tylko wymiętoliłam ją przed założeniem na manekina)



Kieszenie
Bardzo proste w wykonaniu i bardzo przydatne. Moje są dość małe - nie chciałam żeby coś dużego dyndało mi pod spódnicą :P Większość oryginalnych jakie znalazłam była o jakieś 10cm dłuższa, tak więc jeśli macie więcej drobiazgów do przechowania możecie bez obaw zrobić większe :)

1. Wykrój - zegnij kartkę A4 na pół i wytnij kształt kieszeni - bardziej lub mniej kanciaste, każde się sprawdzą :)
2. Z podszewki i zewnętrznego materiału wytnij po 4 kawałki.
3. Złóż ze sobą podszewkę i materiał zewnętrzny - powinny powstać 4 dwuwarstwowe pary. Można je obszyć na brzegach, wtedy nie będą się rozwarstwiać i następny kroki będą łatwiejsze.
4. Na 2 częściach zaznacz rozcięcia - moje miały 15cm długości.
5 Obszyj rozcięcia lamówką.


6. Złóż ze sobą jeden kawałek z rozcięciem i jeden bez, zepnij i przyszyj lamówkę. To samo dla drugiej kieszeni.
7. Przyszyj lamówkę na górze tak, aby można przewlec przez nią tasiemkę do wiązania.
8. Wystarczy wciągnąć tasiemkę do kieszeni i gotowe!


  

Podwiązki

Prawdę mówiąc, to zupełnie zapomniałam o robieniu zdjęć, ale podwiązki wydają mi się tak proste do zrobienia, że sam opis wystarczy :) 

1. Wytnij 4 prostokąty materiału o wymiarach 25x5cm - po dwa na każdą podwiązkę.
2. Na dwóch kawałkach wyhaftuj wzór - ja wybrałam kwiatki, i mimo że była to pierwsza haftowana przeze mnie rzecz, to wyszły całkiem nieźle, więc warto spróbować :D
3. Wyhaftowany prostokąt przyłóż prawą stroną do gładkiego prostokąta i zszyj dłuższe brzegi.
4. Wywiń powstały rulonik na drugą stronę, zaprasuj.
5. Krótsze boki wywiń do wewnątrz i wszyj w nie tasiemki do wiązania albo gumkę - ja zdecydowałam się na to drugie ze względu na wygodę, nie ma problemu z rozwiązywaniem się albo tasiemkami latającymi gdzieś na wysokości kolan :P
( poprawne historycznie są małe sprężynki, ale nie mam pojęcia gdzie można takie dostać, dlatego zastąpiłam je współczesnymi gumkami)





niedziela, 14 grudnia 2014

XVIII-wieczne dodatki: Cały zestaw

Jakiś czas temu dodałam zdjęcia moich nowych stays, których niestety nie mogłam dowiązać ze względu na odpadająca oczka. Co prawda szybko je obszyłam, ale nie miałam okazji zrobić zdjęć. W międzyczasie zabrałam się za szycie różnych dodatków - zrobiłam podwiązki i pończochy, nową poduchę (poprzednia nie pasowała kolorystycznie :P), kieszenie, czepek i fichu, które czekają jeszcze na doszycie koronki. W najbliższym czasie postaram się dodać kilka postów bardziej konstrukcyjnych, z bardziej szczegółowymi zdjęciami.

Kieszenie i bum pad
Porządnie zasznurowane stays
Pończochy i podwiązki - pierwsza haftowana samodzielnie rzecz :)
Fichu i czepek - jeszcze bez koronki, jestem na etapie szukania idealnej :)
Przepraszam za jakość zdjęć, ale w magiczny sposób popsułam aparat i jestem skazana na telefon :(

Co do sukni, czerwonej robe a l'anglaise, o której pisałam wcześniej - po zszyciu i przymierzeniu stanika okazała się strasznie marszczyć. Źle zrozumiałam instrukcję dotyczącą XVIII-wiecznych szwów, tak więc musiałam wszytko spruć i zacząć od nowa. Oczywiście strzeliłam na nią focha (hmm, często mi sie zdarza) i zabrałam się za coś innego.
Nie chciałam przerzucać się na inny wiek, tak więc wymyśliłam sobie żakiet -pierrot. A że materiał w kwiaty czekał od czerwca, od razu zabrałam się do pracy - ręcznie! Trochę mnie to nerwów kosztowało, ale zaczyna wyglądać całkiem całkiem, i jestem bardzo dumna :)

Yaaay!

niedziela, 30 listopada 2014

Suknia a'la Borgia - sesja


Uff, po 4 miesiącach w końcu udało mi się ją skończyć. Co prawda nie jest idealna, ale i tak jestem z niej bardzo dumna. Jeśli chcecie zobaczyć konstrukcję i materiały, zapraszam tutaj :)

A skoro suknia skończona, trzeba zrobić zdjęcia! Mimo że pogoda ( -10 stopni, brr) nie pozwoliła na użycie profesjonalnego sprzętu, nie odpuściłyśmy. Co prawda zdjęcia wyglądają jak robione tosterem, ale suknia, modelka i koń wyszły ślicznie, a to najważniejsze.

No i przede wszystkim, wszystkiego najlepszego dla Natalii, która była modelką, i dla której sesja była częścią prezentu urodzinowego!




Koszyk jabłek dla pięknej klaczy Pipi Lunchu za wytrzymanie z nami na tym mrozie i spokojne pozowanie. A dla Mari za trenowanie konia gorąca czekolada!






fotografia - Maria Miszewska
modelka - Natalia Szulc
makijaż/ włosy/ suknia - Iza Andrzejewska/ Belle Atelier


niedziela, 2 listopada 2014

Bielizna z 1780r. i zapowiedź sukienki


... Bo dlaczego nie uszyć od nowa czegoś, co już się (teorytycznie) posiada?

Moja poprzednia sznurówka zrobiona była z 1 kawałka, więc zupełnie nie pasowała do XVIII wieku. Do tego nie dawała takiego fajnego kształtu, była raczej niewygodna, za mała w biuście i za duża w talii. No dobra, może nie była aż taka zła, ale mam dziwną skłonność do szycia po kilka razy tej samej rzeczy, więc postanowiłam uszyć nową. Tak, wiem, dziwna jestem :P

W ten sposób powstało nowe stays. Jako materiał zewnętrzny posłużyła fioletowa bawełna w kwiatowe wzory (które na zdjęciach wyglądają jak plamy :P), podszewka to biała bawełna. Wykrój to półfiszbinowe stays (1780's) z książki Norah Waugh - Corsets and Crinolines. Trochę zmieniłam ułożenie fiszbin, poza tym byłam wierna oryginałowi.


Do tego uniwersalna koszula, a w przygotowaniu podwiązki do pończoch i poduszka na biodra (jedną mam, ale nie pasuje do nowej kolorystyki :P)


Jak widać dość spora przerwa z tyłu - nie umiałam się sama za mocno zasznurować, poza tym bałam się ciągnąć, bo oczka są bardzo niestabilne i muszę dodatkowo obszyć je muliną dla wzmocnienia. Ale noszenie tak lekko zasznurowanych ma pewne zalety: są baaardzo wygodne, mogę się zupełnie swobodnie poruszać i nic nie uwiera. Chyba jednak poświęcę idealny stożek dla wygody :P

A tak prezentują się na płasko: w większości szyte maszynowo, lamówka ręcznie (brrrr....)



Planuję też do tego sukienkę, robe a l'anglaise z kołnierzem i czarnymi dodatkami, uszytą z czerwonej bawełny. Plan przedstawia się tak:


Wzorowałam się na sukni z kołnierzem z "Patterns of Fashion 1660-1860" Janet Arnold, ale wykrój góry to prawie niezmieniona robe a l'anglaise z "The cut of womens clothes" Norah Waugh - było łatwiej ją wydrukować i dopasować niż tą z kołnierzem, wystarczyło poszerzyć tylni panel o 2 cm i lekko skrócić przedni, a pasuje idealnie. 


Na razie prezentuje się tak: 



Po lewej stronie poprawiona wersja przodu - jak widać o wiele mniej się marszczy. Martwi mnie trochę dekolt - jest tak duży że wystaje spod niego koszula i stays, a niezbyt wiem jak się zabrać za zmniejszenie jego głębokości. Do tego rękawy - jeśli zostawię je tak jak są, to będą sie marszczyć, ale za to będę mogła swobodnie się poruszać, jeśli przytnę główkę rękawa, to będą idealnie gładkie, ale nie będę mogła podnieść ręki do góry ani do przodu.

Do tego szykuję kolejną przymiarkę gorsetu z końca lat 80. XIX wieku dla Mari - mam nadzieję że tym razem będzie pasować. Czeka mnie jeszcze obszywanie oczek w stays i wyhaftowanie podwiązek i poduszki - to będzie pracowity tydzień, więc trzymajcie kciuki :)


piątek, 24 października 2014

Halloween w starym stylu


Obecnie halloween stało się znanym świętem i pretekstem do imprez, podczas których można włożyć strój seksownej pielęgniarki albo mrocznej czarownicy, ale jak to było kiedyś? Przecież dawniej nie wypadało obnażyć ciała nawet na taką okazję. Czy w XIX wieku halloween wogóle obchodzono? Czy może sztywne zasady epoki wiktoriańskiej nie pozwalały nawet na tę odrobinę zabawy? 

Przyjęcie halloweenowe w roku 1890
Nie jest znane dokładne pochodzenie tego święta. Prawdopodobnie wywodzi się ono z celtyckiego święta Samhain, podczas którego żegnano lat, witano zimę i obchodzono święto zmarłych. Pewnie część z Was kojarzy to święto z serialu Outlander (który, przynajmniej moim zdaniem, jest wspaniały).
Zwyczaj przebierania się w Samhain zapoczątkowali druidzi, którzy w celu odstraszenia złych duchów przywdziewali czarne stroje, starając upodobnić się do demonów. 
Wraz z początkiem chrześcijaństwa w IX wieku zwyczaj oficjalnie został zastąpiony przez uroczystość Wszystkich Świętych, jednak nie został zapomniany.
I w ten sposób, rozpowszechniony przez irlandzkich imigrantów w latach 40. XIX wieku, zwyczaj dostał się do Ameryki Północnej, i trwa tam do dzisiaj :)


Ale skoro panie w XIX wieku miały dość ograniczone możliwości (no bo przecież żadna nie chciała ubrać się niestosownie) to jak wyglądały ich stroje?

Irlandzki zwyczaj nie zyskał popularności z dnia na dzień, wręcz przeciwnie, zajęło mu to prawie 40 lat. Dlatego prezentowanie strojów zacznę od lat 80 - wtedy też chyba maskarady były najpopularniejsze.

Która z nas nie chciałaby być Pszczółką i latać beztrosko nad łąką? W Halloween to jest możliwe!

1883
A może wolicie kostium przez który przechodzą ciarki? W takim razie przedstawiam Panią Elektryczność!

1883
Podobno kobiety przekazują informację najszybciej na świecie... W takim razie Teleraf można uznać za bardzo kobiecy sprzęt :P

1884
Wolicie mroczniejsze klimaty? Co powiecie na Czarownicę? 

1885
Lubicie zwierzęta? W takim razie polecam Konika (o ile nie zależy Wam na reputacji, bo gdy przyzwoitki zobaczą te odsłonięte nóżki to pewnie dostaną apopleksji :P)

1890
A co jeśli Wasze zainteresowania dotyczą historii?? W takim razie co powiecie na Kleopatrę?

1897
Lubicie grać w karty? Okażcie to, przebierając się za Damę Pik!

1905
A co jeśli bliższe Waszym sercom są klimaty z baśni? Wtedy polecam Nocne Niebo albo Wróżkę
(niestety bez dat, ale jak dla mnie obydwa z pierwszej dekady XX wieku)


A jeżeli kostium mam nie wyszedł, piękny makijaż rozmazał się po całej twarzy, a włosy odmawiają posłuszeństwa, wystarczy trochę starych szmat i worek na głowę, a każdy będzie mdlał na Twój widok (niekoniecznie z zachwytu :P).

1910